DeBessent trade. Sekretarz skarbu interweniuje na rynku obligacji USA

DeBessent trade. Sekretarz skarbu interweniuje na rynku obligacji USA

08 - Wrz - 2026 — 4•min

Komentatorzy rynku ukuli nowe sformułowanie by opisać zjawiska zachodzące na rynkach finansowych - debasement trade, oznacza m.in. wyprzedaż obligacji USA. Gdy rentowności osiągały wieloletnie szczyty, Scott Bessent, sekretarz skarbu przeprowadził kontratak. Czy inwestorzy zagrają przeciwko niemu?

Termin debasement trade nie ma prostego odpowiednika w języku polskim. Samo zjawisko możemy jednak opisać - chodzi o zakłady o dewaluację dolara i ograniczanie zaangażowania w amerykański dług w obliczu szybkiego narastania zadłużenia (w sierpniu przekroczyło 40 bln dolarów) oraz kosztów jego obsługi. Część inwestorów obawia się, że tradycyjny podział portfela na obligacje i akcje już nie wystarczy do odpowiedniej dywersyfikacji i dokłada do niego aktywa materialne, takie jak złoto, nieruchomości czy nawet kryptowaluty. Trend ma charakter wieloletni, ale po pięciomiesięcznej korekcie, ponowny wzrost notowań złota, srebra i bitcoina w sierpniu, odświeżył dyskusję na temat ucieczki w twarde aktywa.

W połowie miesiąca apogeum zjawiska widoczne było także na rynku obligacji, gdzie rentowność obligacji trzydziestoletnich USA wspięła się na najwyższe poziomy od czerwca 2007 r., a więc widziane po raz ostatni przed Wielkim Kryzysem Finansowym.

Wtedy na scenie pojawił się Scott Bessent, sekretarz Departamentu Skarbu USA, który zapowiedział „co najmniej zdublowanie” kwoty przeznaczanej na skup obligacji długoterminowych. Oznacza to, że USA przeznaczą na kontynuację tej operacji nie 2 mld USD, ale conajmniej 4 mld USD. Operacja wydaje się fiskalnie neutralna, bo nie powiększa zadłużenia federalnego i w gruncie rzeczy nie jest nawet istotna w skali całego zadłużenia (4 mld USD to jedna dziesięciotysięczna 40 bln USD).

Inwestorzy wzięli jednak słowa Bessenta pod uwagę, ale raczej nie samą kwotę, lecz raczej wskazanie kierunku działania. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby kwotę operacji powiększyć również w porównaniu do zdublowanej już słownie wartości. Początkowo rentowności spadały, a ceny obligacji rosły. Na koniec miesiąca, dwa tygodnie po deklaracji sekretarza skarbu, rentowność obligacji trzydziestoletnich wciąż była niższa niż przed nią, choć tylko o parę punktów. Dziesięciolatki wybiły się na nowe szczyty.

Plan Bessenta może jeszcze zadziałać, ale w tym miejscu warto pamiętać o zakładach przyjętych przez rynek. Część inwestorów zajęła krótkie pozycje na rynku długoterminowych obligacji USA (zarobią jeśli rentowność obligacji będzie rosnąć, a więc ceny obligacji będą spadać). Część z nich mogła wystraszyć się zapowiedzi zwiększenia zaangażowania Departamentu Skarbu w kontrolę krzywej rentowności obligacji, bo po niej gra na spadki stała się bardziej ryzykowna, i to właśnie ich motywacja mogła stać za chwilowym umocnieniem obligacji.

W średnim i długim terminie żaden problem nie został jednak rozwiązany. USA wciąż notują wysoki deficyt, a koszty obsługi zadłużenia rosną i będą rosły.

- Rządy broniące cen przeciwko fundamentom zawsze przegrywają. Jedyne pytanie brzmi, jak dużo pieniędzy wydadzą, zanim przyznają się do przegranej (tłum. własne) - powiedział Stanley Druckenmiller komentując działanie Scotta Bessenta.

Wie o czym mówi. To właśnie on, wspólnie z Georgem Sorosem na początku lat 90. postawili ogromne zakłady grając na spadek notowań brytyjskiego funta. Mimo interwencji Banku Anglii w obronie brytyjskiej waluty, Soros i Druckenmiller wyszli z batalii zwycięsko.

Wynik debasement trade pozostanie jeszcze przez jakiś czas nieznany. Wysokie rentowności mogą skusić kupujących, jeśli przymkną oko na stan budżetu federalnego USA. Nie wszyscy jednak mają ten sam poziom tolerancji na wzrost zadłużenia.

 

Emil Szweda

Główny Analityk
Michael / Ström Dom Maklerski

Wszelkie przedstawione analizy, komentarze i konkluzje stanowią osobiste poglądy autora wyrażone w oparciu o posiadaną fachową wiedzę dotyczącą funkcjonowania rynku finansowego.

Niniejszy materiał jest publikacją handlową Michael / Ström Dom Maklerski S.A.  z siedzibą w Warszawie:

a. nie stanowi rekomendacji w ramach usługi doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi;

b. nie jest badaniem inwestycyjnym w rozumieniu rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r. uzupełniające go dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy;

c. nie spełnia standardów rekomendacji inwestycyjnej określonych w rozporządzeniu delegowanym Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającym rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów.